Rozmowa w półśnie:
„Jezu, proszę, zmiłuuu…”
Jezus przerywa mi gwałtownie! Zamyka mi usta pocałunkami. Szepcze ogniście:
„Miłuję cię, najmilsza Moja! Ja dla ciebie wszystko!”
„I to też?”
„Oczywiście, musisz jednak jeszcze trochę poczekać.“
„Już trzy tygodnie czekam i nic!” – śmieję się nerwowo.
„To uczy cię cierpliwości.”
„Myślałam, że cierpliwa jestem…”
Jezus uśmiecha się do mnie z tkliwością.
„Jesteś. Ale cierpliwości nigdy dość.”
„Ucz mnie więc cierpliwości, kochany. Chcę być taka cierpliwa jak Ty jesteś!”
Jezus patrzy we mnie głęboko. Patrzę w Umiłowanego mojego, patrzę… I zasypiam. I mam sen. Sen pełen światła i nadziei. Sen, który dodaje mi otuchy. Budzę się pełna energii i nadziei.
A teraz tańczę! Tańczę otulona miłością Jezusową. I cierpliwie czekam. Staram się przynajmniej 😉
O CIERPLIWOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI