Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną.
Spoglądam na mój wózek inwalidzki… Siedzę na nim całe życie.
Patrzę umiłowanemu w oczy… On wie o czym myślę.
„Ja jestem z ciebie dumny, maleńka Moja.”
Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem.
„Jak patrzę na obrazy olejne, które kiedyś namalowałam to wydaje mi się, że to nie ja. Teraz bym już tak nie namalowała… Wszystko boli, siły nie mam… W głowie pustka. Te akwarelki, które teraz maluję, wyglądają jakby je malowało dziecko, a nie malarka po liceum plastycznym. Wczoraj usłyszałam, żebym się lepiej postarała. A ja po prostu nie mam siły.”
„Jestem z ciebie dumny, maleńka Moja.”
„A dlaczego?”
„Dlatego, że mimo, że nie masz siły to nie poddajesz się, walczysz.”
„A” – szepczę zdawkowo.
Nagłe słyszę głos:
„Jestem z ciebie dumna, Moniko!”
Ten głos jakby budzi mnie ze snu… Nie jest to głos MAMY, ani żadnego z moich Duchowych Dzieci. Jednak poznaję go od razu! Na moich ustach pojawia się uśmiech od ucha do ucha! To głos mojej Przyjaciółki i jednocześnie Nauczycielki, mojego Autorytetu.
„Wybacz, kochany!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Ja też bardziej uwierzyłbym opini autorytetu w tej sprawie!”
Śmieję się lekko i daję Jezusowi siarczystego buziaka.
„A Ty umiesz malować?” – pytam i od sama sobie odpowiadam:
„Nie umiesz! Od z choćby z Obrazem Ciebie Milosiernego. Kazałeś namalować go Faustynie, zamiast samemu. Byłby Autoportret!” – śmieję się wesoło. Umiłowany mój uśmiecha się do mnie z lubością. Wie, że żartuję. Mówię dalej, trochę przekornie:
„Mimo, że nie malujesz na płótnie, albo na kartce, jesteś Artystą! Malujesz swój obraz w moim sercu. Autoportret malujesz. Spraw, proszę, by całe moje życie było obrazem Twojej łaski, mój słodki Jezuniu!”
„Jest!” – szepcze Jezus ogniście.
Tanczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
AUTOPORTRET
Category: (NIE) MOJE MYŚLI