Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem.
„Dziś też Tobie śpiewałam we śnie.“
„Mnie?” – pyta Jezus z cudnym uśmiechem.
Uśmiecham się do Niego jeszcze bardziej. Przypominam sobie, że śpiewałam o Maryi.
„O MAMIE dla Ciebie.”
Jezus patrzy we mnie ogniście. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś.
Czuję… Ogarnia mnie ciepło i błogość. I jasność wielka! Czuję pocałunek na policzku. Znajomy pocałunek…
„MAMA?!”
„Córeczko…” – słyszę łagodny, ciepły szept w sercu.
Rozmyślam… Kiedyś Maryja wydawała mi się bardzo odległa, daleka. Królowa panująca w Niebie. Wielka, wspaniała i niedosiężna Znajomy ksiądz doradził, żebym poczytała Ewangelię wg św. Łukasza. Poczytałam. Maryja… Miriam dziewczynka, pełna Słońca. Pokorna, jasna i czysta. Maleńka i uboga. Odkryłam, że Maryja jest przeźroczysta, że nikogo sobą nie zasłania, że nie skupia uwagi na sobie, że zawsze wskazuje na Syna. I że przede wszystkim jest Matką. Matką Jezusa, Matką Kościoła i moją Matką. Matką… Mamusią… Zawsze wskazuje na Syna. W Nazarecie, w Betlejem, w Kanie. I pod Krzyżem. Jest Matką.
O MAMIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI