Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną. Rozmyślam…
„Mam dwie święte Patronki. Św. Monikę i św. Elżbietę. Elżbietę, mamę Jana Chrzciciela, wybrałam sobie przy Bierzmowaniu. Moje dwie Przyjaciółki, które się wzajemnie uzupełniają. Monika modli się za mnie. I modlitwy uczy. Wymodliła nawrócenie swojego synka, Augustyna. I uczy mnie cichej, cierpliwej, wytrwałej modlitwy za moje Dzieci Duchowe. A Ela? Także się za mnie modli. A poza tym… Była już w podeszłym wieku, nikt, nawet jej mąż, Zachariasz, nie wierzył, że będą mieli dziecko. A tu nagle… 'Jan mu będzie na imię!’ Ile w tych słowach musiało być radości, szczęścia i entuzjazmu!
Chora, pokurczona, obolała… Nikt by nie powiedział, że mogę mieć Dzieci. Nikt, nawet ja… A tu nagle przyszedł taki czas, że adoptowałam pierwsze Dziecko, potem drugie i trzecie, i czwarte, i piąte… I teraz nawet sama nie wiem ile ich mam! Doliczyć się nie mogę. I wciąż adoptuję kolejne i kolejne. Gdy widzę, że ktoś potrzebuje pomocy to go adoptuję. I kocham je wszystkie. I tańczę za nie.”
Jezus patrzy we mnie z lubością. Milczymy. Tu nie potrzeba słów. Tu wszystko jest jasne.
WSZYSTKO JASNE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI