Leżę na SERCU umiłowanym… Rozmyślam.
„Wczoraj powiedziałam Maryi: 'oddaję Ci się jak zdjęty z krzyża Syn’. Od razu usłyszałam, a może pomyślałam, że jestem brudna. 'Tak, jestem brudna, ale Maryja nie boi się ubrudzić’. I Ty też się nie boisz. Gdy byłeś mały to pewnie bawiłeś się z innymi dziećmi i przychodziłeś do domu ubrudzony. Albo gdy pisałeś palcem po piasku, gdy wybaczałeś cudzołożnicy. Pewnie palec miałeś potem ubrudzony. A najbardziej byłeś ubrudzony w Ogrójcu, gdy przyjąłeś na Siebie moje grzechy, moje brudy… Przyjąłeś je na siebie! Więcej! Stałeś się brudem… aby mnie oczyścić!”
Przerywam rozmyślania. Patrzę w mojego umiłowanego. Jezus pochyla się nade mną z miłością… Rozmyślam dalej:
„Jakie to piękne… Najpierw pomyślałam o Maryi, a zaraz potem o Tobie! Maryja, Miriam nie skupia na sobie, nie zasłania sobą. Wskazuje na Ciebie. Kilka dni temu napisałam, że kiedyś wydawała mi się bardzo odległa i nieprzystępna. Na przykład gdy patrzyłam na Jasnogórski Obraz, widziałam te złote sukienki, wysadzane drogimi kamieniami… Wiem, że to jest wyraz miłości do Maryi, ale mnie to przeszkadzało. Czyniło Ją jeszcze bardziej odległą i niedostępną. Jakby w pancerzu, przez który nie można się przedostać. Tymczasem Obraz Jasnogórski to ikona. Według legendy ikonę namalował św. Łukasz Ewangelista na deskach stołu z Nazaretu. To bardzo piękna legenda, bardzo prosta… Lubię bardzo wpatrywać się w tę ikonę. Bez sukienek, bez ozdób. Patrzę w oczy Czarnej Madonny i widzę Miriam z Nazaretu. Widzę Matkę, Mamusię… Widzę pierwszą Maleńką…”
Uśmiecham się do Jezusa uradowana.
„Miriam jest Maleńką, prawda?”
Jezus kiwa głową, że tak. Na Jego twarzy maluje się przecudny uśmiech.
„Uwielbiam wiersz księdza Jana Twardowskiego:
’Znam na pamięć jasnogórskie rysyostrobramskie, wileńskie srebro –wiem po ciemku, gdzie twarz Twoja i koral,gdzie Twa rana, Dzieciątko i berło. Ręką farby sukni odgadnę –złote ramy, cyprysowe drewno lecz dopiero gdzieś za swym obrazem żywa jesteś i milczysz ze mną.’
Ten wiersz wyraża to, czego ja nie umiem wyrazić słowami…”
MIRIAM – PIERWSZA MALEŃKA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI