ŚWIĘTO TRZECH KRÓLI

  „Oto mędrcy ze Wschodu przybyli”
„Mędrcy” – dosłownie magowie, należeli do stanu kapłańskiego. Z powodu swej tajemnej wiedzy byli w wysokim poważaniu na Wschodzie.
Trzej Królowie to w tradycji chrześcijańskiej trzej Mędrcy ze Wschodu (magiwie, kapłani religii zaratusztriańskiej, astrologowie), którzy udali się do Betlejem, aby oddać pokłon narodzonemu Jezusowi. Biblia nie wymienia ich imion; w zachodnim chrześcijaństwie popularny jest pogląd, iż ich imiona to Kacper, Melchior i Baltazar. Ale czy rzeczywiście tak było?

Opis pokłonu Trzech Króli znajduje się w Ewangelii św. Mateusza (Mt 2, 1-12), po pierwsze nie odnajdujemy w nim liczby ów mędrców ani tym bardziej ich imion! Po przeczytaniu tego fragmentu możemy się zasugerować, że było ich trzech – z powodu trzech złożonych darów: złota, mirry, kadzidła (które to dary mają swoja symbolikę, ale o tym później). Co jednak jest swego rodzaju nadinterpretacją tekstu. Ostatecznie Ewangelia nie odkrywa przed nami imion i liczby magów. Opis ma swoją symbolikę: jest pokłonem świata pogan, i ludzi w ogóle, przed Bogiem Wcielonym. Wśród takiej rodziny ludzkiej narodził się Chrystus ze swą zbawczą misją, a ona w swych przedstawicielach przybyła z różnych stron, aby złożyć mu hołd. Dlatego w tradycji chrześcijańskiej jeden z magów jest Murzynem. Uniwersalność zbawienia, ponad wszelkimi podziałami, zaakcentowana jest poprzez samą nazwę święta i jego wysoką rangę w kościele.

Ewangeliczna historia Trzech Króli opowiada o trzech cudzoziemcach, którzy, wiedzeni gwiazdą, wyruszyli w drogę do Betlejem, którą wyznaczyli jako miejsce narodzin na podstawie proroctwa w Księdze Micheasza (Mi 5, 1), aby złożyć pokłon narodzonemu Bogu. Pod pojęciem „gwiazda” ewangelista ma na myśli jakieś nadzwyczajne zjawisko, dlatego daremne są wszelkie próby naturalnego wytłumaczenia (chociaż ówcześnie mówi się, że rzeczywiście była to kometa, która pojawia się regularnie co ok. 720 lat, a po obliczeniach astronomów okazało się, że takie zjawisko miało miejsce w czasach narodzin Jezusa). Po drodze wstąpili na dwór Heroda. Ten, usłyszawszy nowinę, w narodzonym upatrywał rywala. Mędrcy, odnalazłszy stajenkę betlejemską, ofiarowali Dzieciątku swoje dary, które należały wówczas do najcenniejszych: mirrę, złoto i kadzidło (kadzidło i mirra była wówczas w cenie złota, tę aromatyczną żywicę z rzadkich drzew palili w swoich pałacach jedynie najzamożniejsi); złoto oznaczało oddanie czci królewskiej, kadzidła używano do kultów religijnych w świątyniach, a mirrą nacierano ciało zmarłego, co miało być zapowiedzią męczeńskiej śmierci Jezusa. Królowie otrzymawszy podczas snu wskazówkę, aby nie wracali do Heroda, wyruszyli z powrotem do swych krajów inną drogą. Możemy to przełożyć na swoiste nawrócenie – już nie prowadzi ich gwiazda – coś magicznego, ale wiara.

Pamiątką tej historii jest liturgiczna uroczystość Objawienia Pańskiego, w Polsce nazywana też świętem Trzech Króli. Obchodzona jest 6 stycznia, w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wyznaczała początek roku liturgicznego. W niektórych regionach Polski czas pomiędzy Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli był uważany za tak bardzo święty, że powstrzymywano się w tym czasie od ciężkich prac.

Zwyczajowo w święto Trzech Króli na drzwiach wejściowych w wielu domach katolickich pisano litery: K+M+B oraz datę bieżącego roku. Zwyczaj ten, znany również w czasach obecnych, jest błędną interpretacją łacińskiej inskrypcji CMB Christus Mansionem Benedicat (Niech Chrystus błogosławi temu domowi), choć święty Augustyn tłumaczy je jako Christus Multorum Benefactor (Chrystus dobroczyńcą wielu). Legenda o “trzech królach” pojawiła się w średniowieczu, stąd dzisiejsze błędne odczytywanie tych liter jako imion Mędrców. Doroczna wizyta księdza katolickiego (zwana popularnie kolędą) nawiązuje do odwiedzin Trzech Króli i powinna odbywać się właśnie w tym dniu, co ze względów praktycznych nie jest możliwe.

 

KOLĘDA DLA PIOTRA

W słodkim Jeruzalem – nocka już zapada
Śpiące stada bydła – przeżuwają dzień.
Zamyślona gwiazda – kapelusz zakłada.
Niesie nad Betlejem: ciepło, światło, cień.

Gdzie taki – malutki.
Najzłociej – złociutki.
Najczulej – wybrany.
Mały chłopiec – śpi.
Najcieplej – cieplutka.
Najciemniej – ciemniutka.
Najdłużej – czekana.
Noc w Betlejem… Dziś.

W słodkim Jeruzalem – mijają godziny.
W małej stajeneczce – sennie kwili czas.
Wtulony w kąt nocy – tuż obok dzieciny,
Czuwa święty Józef. Czuwa każdy z nas.

Gdzie taki – malutki.
Najzłociej – złociutki.
Najczulej – wybrany.
Mały chłopiec – śpi.
Najcieplej – cieplutka.
Najciemniej – ciemniutka.
Najdłużej – czekana.
Noc w Betlejem… Dziś!

Jezu miłosierny – ofiarujesz siebie.
Jak trudno to zrozumieć. Czy to nasza wina?
Odpowiedz po prostu: czy zawsze tam w Niebie,
Gdy stary zasypia – budzi się dziecina?

Dlaczego – malutki.
Najzłociej – złociutki.
Najczulej – kochany
Duży chłopiec śpi?
Kto zimnem – zimniutkim.
Kto mrokiem – ciemniutkim.
Sypnął w oczy śniegiem.
Pusto w Vis – á – Vis?

——————————————————-

Długo szukałam tej kolędy i  w końcu znalazłam 🙂

PRZEPIĘKNA…..

MARZENIA

” Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.
Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.
Biada temu, kto nie podjął ryzyka. Co prawda nie zazna nigdy smaku rozczarowań i utraconych złudzeń, nie będzie cierpiał jak ci, którzy pragną spełnić swoje marzenia, ale kiedy spojrzy za siebie – bowiem zawsze dogania nas przeszłość – usłyszy głos własnego sumienia: „A co uczyniłeś z cudami, którymi Pan Bóg obsiał dni twoje? Co uczyniłeś z talentem, który powierzył ci Mistrz? Zakopałeś te dary głęboko w ziemi, gdyż bałeś się je utracić. I teraz została ci jedynie pewność, że zmarnowałeś własne życie.”
Biada temu, kto usłyszy te słowa. Bo uwierzył w cuda, dopiero gdy magiczne chwile życia odeszły na zawsze.”

Paulo Coelho (ur. 1947)
Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam…

  Paulo Coelho  ————————————– Marzenia…….. Każdy powinien mieć marzenia… i dążyć do ich spełnienia. Bez nich świat byłby bez sensu… O czym ja marzę? … O podróżach… Chciałabym zobaczeć wszystkie  te miejsca, o których uczyłam się na historii  sztuki. Piramidy w Egipcie, wielki mur chiński, a przede wszystkim obrazy….Van Gogha, Rembrandta, Vermera… Wiem, że nigdy mi się to nie spełni…Ale warto marzyć…….

sylwester……..

  Za kilka dni sylwester. Spędzę go w domu z rodziną.Razem powitamy Nowy Rok. Ja jednak chciałabym opisać zdarzenie, które miało miejsce 8 ,może 10 lat temu.Dotyczyło ono pewnego balu sylwestrowego.

Otóż u taty w pracy organizowany był bal sylwestrowy. Mama i tato chcieli na niego iść. Chcieli też wziąć na

niego mnie. Bardzo się ucieszyłam, nigdy przedtem nie byłam na żadnym balu. Zastanawałam się jak się ubiorę.

Aby pójść na tą imprezę trzeba było zapisać się i wpłacić pieniążki. Tato miał to zrobić któregoś dnia po pracy.Często pytałam podekscytowana czy już to zrobił. Mówił, że miejsc jest dużo i jeszcze zdąży.

Któregoś dnia przyszedł z pracy jakiś poddenerwowany i smutny. Kiedy spytałam znowu o bal , powiedział, że nie ma miejsc…

– Jak to?- spytałam – mówiłeś przecież ,że miejsc jest dużo….?

Nie odpowiedział.

Długo nie dawało mi to spokoju…już się przecież nastawiłam….. a tu takie rozczarowanie….

Podświadomie czułam, że tu nie chodzi  wcale miejsca tylko o coś innego…..

Spytałam mamy.Długo patrzyła na mnie smutno.. 

– Naprawdę chcesz wiedzieć ? -spytała

– Tak- odpowiedziałam. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć.

Mama zaczęła opowiadać :

”Kiedy tato poszedł zapisać się na bal, powiedział, że będą trzy osoby: on, żona i córka.

– Córka na wózku?- spytał człowiek, który zapisywał na bal.

– Tak -odpowiedział trochę zdziwiony tato.

– Nie je sama?

– Nie. Trzeba ją karmić- tato dziwił się jeszcze bardziej- ale co to ma do rzeczy?

– Wie pan- facet patrzył tacie prosto w oczy- Widok pana córki może psuć apetyt innym gościom balu.

Tato nie wiedział jak zareagować. Odwrócił się napięcie i wyszedł z pokoju.”

Gdy to usłyszałam -poczułam się tak jakby ktoś dał mi w twarz……

W jednej chwili odechciało mi się wszystkiego……..balu…….sukni……wszystkiego.

————————————————

Tamtego sylwestra spędziłam z rodziną i  przyjaciółmi. Było bardzo wesoło.

I  nikomu apetytu nie zepsułam……..

 

 

 

KOLĘDA PŁYNIE Z WYSOKOŚCI…

Osioł pewny siebie
Wół zarozumiały
Bóg się nie wstydzi
Bóg się nie wstydzi
Nie wstydzi, że jest taki mały

Herod postraszył
Stajnia uboga
Ludzkie kłopoty
Ludzkie kłopoty
Kłopoty małego Boga

Kolęda płynie z wysokości
Kolęda płynie z wysokości
Śpiewa na całego z wysokości
Śpiewa na całego

Kolęda płynie z wysokości
Kolęda płynie z wysokości
Śpiewa na całego z wysokości
Śpiewa na całego
I uczy miłości

Nawet trzech mędrców
Na nic się nie przyda
Bo Bóg tak mały
Bo Bóg tak mały
Tak mały, że Go nie widać

Kolęda płynie…

Daj nam, Boże, wiarę
Wiarę zawsze żywą
Zdrowie na święta
Zdrowie wciąż na święta
Dla bliskich cierpliwość

Kolęda płynie…

—————————————

Bardzo ładna kolęda….

konkurs

    Jak już zauważyliście postanowiłam wziąć udział w konkursie na Blog Roku. I choć szanse mam małe a właściwie żadne – spróbować nie zaszkodzi.

Dlaczego się zdecydowałam? Sama nie wiem……..

Chcę pokazać, że życie na wózku inwalidzkim nie musi być bezczynne,  pozbawione sensu i radości.

Takie życie inne, ale nie gorsze ( według mnie).

Można się dużo nauczyć……

                     cierpliwości……….

                      pokory…..

                        radości z rzeczy małych………

   a przede wszystkim uczy miłości do innych i

           do…………… siebie.

Uczy zaakceptować swoją chorobę, swoją niemoc………..

i uczy cieszyć się z tego co się ma…..

Kiedy się to wszystko zaakceptuje to można nawet być szczęśliwym…………

 

Proszę, głosujcie na mój blog 😉

http://www.blogroku.pl/moniquami321,gvwjg,blog.html

ŻYCZENIA

 

JUTRO WIGILIA… URODZINY JEZUSA….

Wszystkim, którzy odwiedzają i czytają mój blog , życzę aby te

dni Bożego Narodzenia upłynęły w zdrowiu i radości.

Życzę dużo szczęścia i pokoju w sercu.

                                                 – Monika

”PUSTE KRZESŁO”

Pewien stary człowiek poważnie zachorował. Jego proboszcz przyszedł go odwiedzić. Kiedy tylko wszedł do pokoju chorego, od razu postrzegł puste krzesło, ustawione obok łóżka chorego. Ksiądz zapytał, dlaczego stoi właśnie tutaj.
Stary mężczyzna odpowiedział z uśmiechem:
– Wyobrażałem sobie, że na tym krześle siedzi Jezus i zanim ksiądz przyszedł, rozmawiałem z Nim… Przez długie lata uważałem modlitwę za coś bardzo trudnego, aż pewien mój przyjaciel powiedział, że modlitwa to rozmowa z Jezusem. I teraz wyobrażam sobie Jezusa siedzącego naprzeciw mnie na krześle, mówię do Niego i słucham, co On mi odpowiada. Nie mam już żadnych trudności z modlitwą.

Kilka dni później córka chorego przyszła do proboszcza z wiadomością, że jej ojciec umarł.
Powiedziała:
– Zostawiłam go samego tylko na dwie godziny.
Kiedy po powrocie weszłam do pokoju, znalazłam go martwego. Głowę miał opartą o puste krzesło, które zawsze kazał ustawiać obok swego łóżka.

————————————

Opowiastkę tę słyszałam dawno temu na rekolekcjach . Bardzo mnie ona poruszyła…

Pamiętam ją do tej pory………

ZAGADKA

 Mój tato kiedyś zadał mi taką zagadkę :
   
  W sali balowej zrobiło się na chwilę ciemno. Gdy zapaliło się światło, okazało się, że jednej z pań ukradziono drogocenny naszyjnik. W wyniku dochodzenia wyłoniono czterech podejrzanych. Oto co powiedzieli prowadzącemu śledztwo komisorzowi:

     – W chwili gdy zrobiło się ciemno, akurat stałem na drugim końcu sali i rozmawiałem z mecenasem Olszewskim o moich rodzinnych problemach. Mecenas może to potwierdzić – zeznał pan A.

     – Przyznaję, że kiedy to się stało, akurat tańczyłem z poszkodowaną. Ale to naprawdę nie ja ukradłem ten naszyjnik! – zapierał się pan B.

     – Kiedy zgasło światło, byłem zajęty podkładaniem papierka pod jedną z trzech nóg stolika, przy którym siedziałem, bo strasznie się kiwał. Państwo Wróblewscy, którzy ze mną siedzieli, mogą to potwierdzić. – ze spokojem odparł pan C.

     – W tym momencie nie pamiętam, co wtedy robiłem. Prawdopodobnie rozmawiałem z takim grubym jegomościem w zielonej marynarce. Nie znam jego nazwiska, ale myślę, że gdyby go odszukać, potwierdziłby moje alibi – tłumaczył pan D.

     Pytanie: Komisarz już wie, kto z tej czwórki jest najbardziej podejrzany. A ty?

 

Pomyśl  my i odpowiedz   haha 

”PUSTE KRZESŁO”

Pewien stary człowiek poważnie zachorował. Jego proboszcz przyszedł go odwiedzić. Kiedy tylko wszedł do pokoju chorego, od razu postrzegł puste krzesło, ustawione obok łóżka chorego. Ksiądz zapytał, dlaczego stoi właśnie tutaj.
Stary mężczyzna odpowiedział z uśmiechem:
– Wyobrażałem sobie, że na tym krześle siedzi Jezus i zanim ksiądz przyszedł, rozmawiałem z Nim… Przez długie lata uważałem modlitwę za coś bardzo trudnego, aż pewien mój przyjaciel powiedział, że modlitwa to rozmowa z Jezusem. I teraz wyobrażam sobie Jezusa siedzącego naprzeciw mnie na krześle, mówię do Niego i słucham, co On mi odpowiada. Nie mam już żadnych trudności z modlitwą.

Kilka dni później córka chorego przyszła do proboszcza z wiadomością, że jej ojciec umarł.
Powiedziała:
– Zostawiłam go samego tylko na dwie godziny.
Kiedy po powrocie weszłam do pokoju, znalazłam go martwego. Głowę miał opartą o puste krzesło, które zawsze kazał ustawiać obok swego łóżka.

————————————

Opowiastkę tę słyszałam dawno temu na rekolekcjach . Bardzo mnie ona poruszyła…

Pamiętam ją do tej pory………

ŚWIĘTY MIKOŁAJ

  Święty Mikołaj Cudotwórca z Miry (ur. ok. 270 w Patarze, zm. ok. 345 lub 352) – biskup Miry w dzisiejszej Turcji. Jeden z najbardziej czczonych przez Kościoły Prawosławne świętych (nazywany zawsze św. Mikołajem Cudotwórcą), a także uznawany za świętego przez Kościół katolicki.

Zasłynął jako cudotwórca, ratował żeglarzy i uratował miasto od głodu. Odwagą i sprawiedliwością wykazał się ratując od śmierci niesłusznie skazanych urzędników cesarskich.

Według podań po bogatych rodzicach otrzymał w spadku znaczny majątek, którym chętnie dzielił się z ubogimi. Wyróżniał się pobożnością i miłosierdziem. Mieszkańcy Miry wybrali go na swojego biskupa. Po życiu gorliwym i pełnym dobrych czynów, zmarł w połowie IV w., spontanicznie czczony przez wiernych. Gdy Mirę opanowali Arabowie, kupcom włoskim udało się zabrać jego relikwie i przewieźć do Bari w południowych Włoszech. Znana jest historia o trzech niesprawiedliwie uwięzionych oficerach uwolnionych za jego wstawiennictwem; opowieść o trzech ubogich pannach wydanych za mąż dzięki posagom, których Święty dyskretnie im dostarczył; o trzech młodzieńcach uratowanych przez niego od wyroku śmierci; o żeglarzach wybawionych z katastrofy morskiej. Jeden z utopców statku wiozącego świętego na pielgrzymkę do Jerozolimy miał podobno zostać przez niego wskrzeszonym. Święty Mikołaj wskrzesił też trzech młodzieńców zabitych za nieuregulowanie rachunku za nocleg w gospodzie. Święty Mikołaj brał udział w soborze w Nicei, gdzie miał spoliczkować heretyka Ariusza.

Atrybutami Mikołaja są szaty biskupie, trzy złote kule na księdze, troje dzieci w cebrzyku, kotwica, okręt i pastorał.

 

NIM ŚWIT……….

Nim świt obudzi noc dotykiem ciepłych mgieł,
Nim dzień ożywi świat,

                                            Panie, przyjdź, wołam: przyjdź.

Uciesz mój wzrok spokojem jasnych barw.
Nim mnie zachwyci kwiat,

                                                   Ty przyjdź.

Choć chcę wciąż dalej iść, niewiele mogę sam,
Więc znów podnoszę głos,

                                                       Panie, przyjdź!

Wołam przyjdź i ogrzej mą oblaną lękiem twarz,
Nim znów postawię krok,

                                               Ty przyjdź!

I tak poprowadź mnie przez piętra trudnych lat,
Bądź w dzień radością dnia, w nocy snem,

Pomóż mi, o Panie mój, rysować życia kształt,
Bym mógł wciąż naprzód iść,

                                                    bym trwał.

—————————————————————————————————— Bardzo lubię tę  pieśń…                                                                               

Brak tytułu

Dlaczego zdecydowałam się na pisanie tego bloga………?

Z powodu choroby jestem całkowicie uzależniona od innych – rodziny. Zdana na ich łaskę i niełaskę.

Karmienie, ubieranie, toaleta…………..

We wszystkim  mogę liczyć na rodzinę.

Zawsze chciałam mieć coś swojego, coś co będzie uzależnione tylko ode mnie.

Mówię bardzo niewyraźnie…..

Pisać lubię i  chyba trochę umiem…………

Wpadłam na pomysł – będę pisać bloga !

Może to komuś głupie, proste – jego sprawa…….

Dla mnie to było  wyzwanie

Na początku ‘’szło’’ mi ciężko,

Ale im dłużej pisałam, tym bardziej mnie wciągało.

Ludzie czytają to co napiszę, komentują.

W domu nikt o tym nie wie, że  pisę….

To taka moja tajemnica….

…. Teraz także i Wasza

                              

modlitwa Św. Augustyna

Panie, kiedy jestem głodny,
poślij mi kogoś,kogo mógłbym nakarmić.
Kiedy jestem spragniony,
poślij mi kogoś, kogo mógłbym napoić.
Kiedy jest mi zimno,
poślij mi kogoś, kogo mógłbym ogrzać.
Kiedy jestem smutny,
poślij mi kogoś, kogo mógłbym pocieszyć.
Kiedy jestem biedny,
poślij mi kogoś jeszcze bardziej
ubogiego ode mnie.
Kiedy nie mam czasu,
poślij mi kogoś, kogo powinienem wysłuchać.
Kiedy jestem upokarzany,
poślij mi kogoś, kogo mógłbym pochwalić.
Kiedy jestem zniechęcony,
poślij mi kogoś, komu mógłbym dodać odwagi.
Kiedy czuję się nierozumiany,
poślij mi kogoś,kogo mógłbym
do siebie przytulić.
Kiedy nie czuję się kochany,
poślij mi kogoś, kogo powinienem pokochać.

 

            / modlitwa Św. Augustyna /

” LINOSKOCZEK ”

Niepewnie idziesz pochylony
drogą co nigdzie nie prowadzi
tak jak po fali
tak jak po linie
jak nad przepaścią idziesz drogą
tak jak po fali
tak jak po linie
nie widzisz ziemi pod stopami
w powietrzu lekko zawieszony
skupiony nad swym każdym ruchem
w niepewny obraz zapatrzony
ostrożnie idziesz w dal bez celu
ostrożnie swym tanecznym krokiem
tak jak po fali
tak jak po linie
jak nad przepaścią idziesz drogą
tak jak po fali
tak jak po linie
jak łatwo serce wpada w gniew
jak łatwo gniew przechodzi w żart
jak łatwo widzisz w życiu cel
jak łatwo stwierdzasz jego brak
jak linoskoczek
zręcznie idziesz poprzez świat
jak linoskoczek
zawsze swym cyrkowym krokiem
jak linoskoczek
jak na linie zawieszonej
jak linoskoczek
zręcznie idziesz poprzez świat
tak jak po fali
tak jak po linie…
————————————————————–

                                        G. Turnau

……….oto dzisiejszy człowiek…………….

ZAGADKA NA POCHMURNE DNI ;)

  - Nie mam braci ani sióstr - rzekł pewien profesor do swego gościa, wskazując na piękny portret rodzinny - ale ojciec sportretowanego młodzieńca jest synem mego ojca.

     Pytanie: W jakim wzajemnym pokrewieństwie znajdują się mówiący te słowa i młody człowiek z wiszącego na ścianie portretu? 

ZADUSZKI….

            ………..Byłam dzisiaj odwiedzić groby bliskich………

  ………groby…. pomnik i krzyż….urodził się…. umarł………

   ale  ja wspominałam żywe osoby …… babcię…. dziadka …ciocię…. panią od polskiego…………

pamiętam ich twarze……..postacie… ich słowa….

bardzo mi ich brakuje…

ale wiem, że kiedyś się spotkamy……..

——————————————————————-

Śpieszmy się

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dzwięk troche niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widziec naprawde zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzec
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a bedziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiac o miłosci
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

ks. Jan Twardowski

****

 

Tylko człowiek, który kochał, umiera jak człowiek.

  ————————————————-

DZIEŃ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

INNA……….

 ” Jeśli ktoś jest odmienny,

            to jest skazany na samotność.”
 

                        / Aldous Huxley — Nowy wspaniały świat /

 Od zawsze czułam, że jestem inna…

Kiedy byłam mała inne dzieci pokazywały mnie palcami…wystawiały język…

Gdy poszłam do szkoły podstawowej było trochę lepiej,

miałam nawet kilka koleżanek.

Potem nasze drogi się rozeszły……Każdy poszedł do innej szkoły, znajomości się po urywały…..

W ”plastyku” koledzy z mojej klasy starali się mnie odwiedzać, ale to nie bardzo wychodziło….

Kiedy przyjeżdżali i ja i oni czuliśmy się dziwnie,sztywno….

————————

A dziś? Dziś czuję się bardzo samotna……   

HYMN III TYSIĄCLECIA



 

 

———————————————————————————-

Bardzo lubię tą pieśń , jest taka podniosła.

PLENER

   Kiedyś na plenerze malowałam sobie na tarasie, podeszli do  mnie jacyś ludzie. Popatrzyli na mnie z litością a komuś wyrwało się:

– biedactwo……….

——————————————————————

Czasami myślę sobie, że lepiej by było, żeby ludzie nie wiedzieli, że maluję ustami. Tamci ludzie nie patrzyli na obraz . Widzieli tylko pędzel trzymany w ustach…

Ja nie oczekuję litości. Maluję jak pozwala mi na to mój ”stan”.

Muszę przyznać, że nie bardzo lubię malować ” przy ludziach” czuję się wtedy jak – powiem brutalnie -małpa w ZOO.

Wolę malować w samotności….  kiedy nikt nie patrzy…………………..

Bardzo nie lubię gdy moje obrazy są oceniane z takiej perspektywy, że tworzę inaczej niż wszyscy.

 

 

 

 

 

 

CYTAT

”SERCE  LUBI DZIELIĆ SIĘ TYM, CZYM JEST NAPEŁNIONE ”

                                                  / ojciec  PIO /

NOCNE ROZMYŚLANIA…

 w nocy kiedy nie mogę spać ……..dużo rozmyślam…….

 

 

……Po swym Zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Maryji jako pierwszej.
Jestem tego pewna, choć na ten temat milczą Ewangelie.
Ona Go urodziła, wychowała, ona Go kochała…..
Ona razem z Nim szła na kalwarię, razem   z Nim cierpiała.
Była  przy Nim,  kiedy  umierał  na  krzyżu…..
Opłakiwała Go…
Teraz pierwsza  zobaczyła   że  jej   Syn   żyje!
Jej szczęście nie miało granic……..

 

ABBA OJCZE

Abba Ojcze! (Ty wyzwoliłeś nas Panie)

1 Ty wyzwoliłeś nas, Panie C F G F G
Z kajdan i samych siebie, C F G
A Chrystus stając się bratem C E a F
Nauczył nas wołać do Ciebie: C F G

Ref.: Abba Ojcze, Abba Ojcze,C F C G C F
Abba, Abba Ojcze, Abba Ojcze! C G C E a d C G C

2 Bo Kościół jak drzewo życia,
W wieczności zapuszcza korzenie,
Przenika nasza codzienność
I pokazuje nam Ciebie.

3 Bóg hojnym dawcą jest życia,
On wyswobodził nas ze śmierci
I przygarniając do Siebie,
Uczynił swoimi dziećmi.

4 Wszyscy jesteśmy braćmi,
Jesteśmy jedna rodziną,
Tej prawdy nic już nie zaćmi,
I teraz jest jej godzina.

————————————————————-

Bardzo podoba mi się ta pieśń. Czy wiecie, że autorem słów jest ojciec

JAN GÓRA?

Facebook login by WP-FB-AutoConnect