Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Umiłowanego z czułością.
„Jakbyś się pytał, kochany mój Jezu, co wczoraj robiłam to powiem, że kupiłam deszczówkę. Taką, żeby przykryć mnie i cały wózek.”
Jezus patrzy we mnie ze zrozumieniem.
„Oczywiście, skoro już jadę, lecę tak daleko to chciałabym, żeby tam nie padało. Ale prognoza pogody jest inna. Ma lać! Lać przez cztery dni. I trzeba na to być przygotowanym.”
Ujmuję twarz mego Oblubieńca i patrzę Mu w oczy z miłością. Szepczę z mocą:
„Bądź Wola Twoja! Ja jestem gotowa na wszystko. Bądź Wola Twoja. To tylko ludzkie prognozy. Niewiarygodne. Tylko Ty jesteś wiarygodny, mój słodki Jezuniu! Tylko Ty!”
Jezus zaczyna mnie całować. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, namiętnie i czule. Obsypuje pocałunkami jak deszczem! Całuje… Tańczę w Jego pocałunkach.
Kategoria: (NIE) MOJE MYŚLI
CHWAŁA JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały.
„Wiesz kochany, ja tak tu wypisuję o wielkiej miłości do Ciebie, że chcę iść do Ciebie na rączki, a żyję jakoś tak… inaczej.”
Jezus uśmiecha się do mnie z pobłażaniem.
„Opowiedz Mi, maleńka Moja, co wczoraj robiłaś.”
„No… Po śniadaniu napisałam notkę, opublikowałam ją. Potem posłuchałam trochę audiobooka. Później miałam rehabilitację. Potem robiłam zakupy na allegro, kupiłam myjki, które zabieram na wyjazdy, a że szykujesz dla mnie wielki wyjazd, muszę mieć. Kupiłam też olejek, który dodaję do innego leku, żeby lepiej się się wchłaniał. Też muszę mieć. Potem z tatą oglądaliśmy kwiaty, które kupiłam na grób mamy. Potem z tatą poszliśmy na spacer do lasu. Po obiedzie znów włączyłam sobie audiobooka. Długo słuchałam, bardzo interesujący jest. A potem seriala sobie włączyłam. A jeszcze później wspólnie z tatą obejrzeliśmy mecz siatkówki i teleturniej. W międzyczasie cały dzień rozmawiałam z moimi Dziećmi.”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„A Ja?”
Śmieję się radośnie!
„No i rozmawiałam z Tobą. Buziaki Ci wysyłałam. To jest dla mnie oczywiste. I tańczyłam cały dzień. Za moje Duchowe Dzieciąteczka. Ale to też jest dla mnie oczywiste. Tak oczywiste, że nie muszę chyba o tym mówić?”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Żyjesz na Moją chwałę, oblubienico Moja słodka. Powiem więcej, jesteś Moją chwałą.”
Patrzę w oczy mojego Oblubieńca poruszona cała… Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
WIERSZYKI JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i szepcze żarliwie:
„O Moja słodka, Moja ukochana.
Jesteś przeze Mnie bardzo miłowana!”
Uśmiecham się do Umiłowanego z czułością i sobie myślę:
„Masło maślane, ale pięknie! I to prawda!”
Jezus, który zna moje myśli, śmieje się promiennie. Szepcze dalej ogniście:
„Ja już niedługo zwolnię ciało z duszy.
I cię uwolnię od ziemskich katuszy.
Abyś ty w Niebie ze Mną była.
I w Mej miłości wiecznie byś tańczyła!”
„Pięknie bardzo! Tylko co to znaczy 'niedługo?'”
„Niedługo znaczy niedługo!”
„No tak!”
Uśmiechamy się do siebie nawzajem promiennie. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Ciągle tańczymy!
DO SZPIKU KOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, namiętnie i czule. Uśmiecham się do Umiłowanego z miłością i szepczę:
„Ty mnie całujesz, Jezu, w Hostii białej.
I Swoje Ciało łączysz z moim ciałem.
Ty mnie całujesz, Jezu, Swoim Sercem.
I jesteś ze mną w życia poniewierce.
Ja Twoja sługa, Twoja służebnica.
Ja Twoja miła, Twa oblubienica.
Ja cała Twoja, ja Twoja maleńka.
Przed Twą miłością moje serce klęka.
Tyś moim słodkim, Tyś moim jedynym.
Tyś moim Królem i Tyś moim Synem.
Tyś moim Tańcem, ukojeniem moim.
Tyś moim Sługą i Tyś Panem moim.
Jezu, uwolij moją duszę z ciała.
Niech się objawi Twoja wielka chwała.
Bym z Tobą, w Tobie, Jezu wiecznie żyła.
By moja dusza wiecznie Cię chwaliła!”
Jezus patrzy mi w oczy żarliwie. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś!
„Takie Coś może ułożyć tylko ktoś, kto kocha Mnie i pragnie do szpiku kości!”
„Do szpiku kości!”
Jezus wciąż mnie całuje. Tańczę w Jego pocałunkach.
CO MI W SERCU GRA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Wybacz, mój słodki Jezuniu. Nie dałam rady wczoraj napi…”
Jezus zamyka mi usta pocałunkami.
„Jak się dziś czujesz, maleństwo Moje?”
„Troszkę lepiej.”
Miałam opowiedzieć dlaczego wczoraj nie napisałam notki, ale nie dam rady. Napiszę tylko co mi w sercu gra:
„Jezu, ufam Tobie.
Jezu, kocham Cię.
Jezu, pragnę Ciebie.
Jezu, wielbię Cię!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
UCIESZYŁ I POCIESZYŁ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego zakochana.
„Rzeczywiście masz na wszystko Oko, kochany mój Jezu! I umiesz pocieszyć i ucieszyć!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Opowiedz o tym, najmilsza.”
„Dobrze, mój słodki, ale bez szczegółów, bo wiesz, Rodo.”
Jezus kiwa głową.
„Wczoraj wróciłam z miasta podłamana wiadomościami. Otwieram pocztę, a tam mail z AMUN-u: 'Cześć Monika,
Przekazuję pozdrowienia od Pani M (imię nazwisko znane redakcji ☺️ ) , poznałyście się ponoć w szpitalu w Busko Zdroju.
Pani była bardzo wzruszona, mówił, że też jest osobą niepełnosprawną, ma problemy w chodzeniu.
Byćmoże będzie się z Tobą kontaktować. Pozdrawiam, Gabi.’ Patrzę na tego maila i od razu na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Od ucha do ucha! Wracają wspomnienia… Szpital „Górka” w Busku – Zdroju. Operacja. Pojawia się przede wszystkim twarz M. Dziewczynki z warkoczykami… Tak, miała warkocze i aparaty na nogach… Pamiętam trochę jak przez mgłę. To było 41 lat temu. W szpitalu byłam cztery miesiące. Byłyśmy z M koleżankami. Po powrocie do domu kontakt się urwał. Wtedy nie było ani smartfonów, ani maili… Tata, żeby zadzwonić do Buska musiał jechać na pocztę i czekać długie godziny na połączenie. 41 lat temu… był zupełnie inny świat.”
Przerywam opowieść. Po chwili dodaję:
„Wczoraj z ciekawości wpisałam imię i nazwisko na Facebooku. Wyskoczyło mi kilka osób, między innymi ona, M… To znaczy, chyba ona. Do końca nie jestem pewna. Ale intuicja mi podpowiada, że to ona. Zagadać? Spytać się?”
„Możesz się spytać, dlaczego nie?”
Uśmiechamy się do siebie nawzajem. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic.
OKO
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z trudem.
„Nie wiem co mnie dzisiaj czeka, kochany.”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Nie martw się maleństwo Moje! Ja mam na wszystko oko.”
Uśmiecham się do Oblubieńca.
„Wiem, że masz oko, mój słodki. Wiem.”
Zamyślam się… Po chwili wyrywam się z zamyślenia!
„Aaa! Oko Opatrzności! Wybacz, nie skojarzyłam od razu…”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie.
Tańczymy bardzo. Umiłowany mój i ja. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic.
O MIŁOŚCI I ZAUFANIU
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Oblubieniec mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną. Tańczymy bardzo. Ja wylewam przed Nim swe żale. Opowiadam o problemach i troskach… Żalę się przed Umiłowanym po prostu. W pewnej chwili przerywam i szepczę z mocą:
„Dość! Przyszłam tu, żeby być z Tobą, kochany mój Jezu, a nie, żeby Ci się żalić.”
Jezus dotyka dłonią mojego policzka i głaszcze go z czułością.
„Czasem Ja się przed tobą żalę, prawda?”
„No tak, prawda. I co…?”
„Jeśli Ja się przed tobą żalę i ty przede Mną też możesz. Na tym polega miłość, maleńka Moja. I wzajemne zaufanie.”
„Tak.”
„Ja ufam tobie. Opowiadam o Moich troskach. I ty także.”
„Tak, kochany mój Jezu!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i uśmiecha się do mnie promiennie. I ja uśmiecham się do Niego.
„A dzieci trzeba wychowywać, bez względu na ich wiek. Ty wychowujesz.”
„Staram się…”
„Widzę twe starania.”
Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.
O MAMIE RAZ JESZCZE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Zanurza mnie w Sobie. Wciąż bardziej i bardziej…
„Opowiedz o MAMIE” – szepcze Jezus z cudnym uśmiechem.
„Ja?” – pytam uśmiechając się nieśmiało.
Umilowany przytakuje z uśmiechem.
Rozmyślam…
„Wielu ludzi traktuje Miriam jakby była boginią. Czwartą osobą Trójcy Świętej. Owszem, była wolna od grzechu pierworodnego, ale była takim samym człowiekiem jak my. A takie traktowanie wielu ludzi od Niej oddala. Sprawia, że wydaje im się odległa i nieprzystępna. Posłuchajmy co Ona mówi sama o sobie:
’Oto ja, służebnica Pańska’. A w Kanie Galilejskiej od razu wskazuje na Syna:
’Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.’
Pokora, ufność i cichość… Gdy się widzi taką Mamę od razu chciałoby się do Niej przytulić… Wtulić się w Jej serce. Oddać Jej wszystkie problemy i troski. Udając, że gdy Ona Mu je przedstawi, Jezus Jej niczego nie odmówi. Jak w Kanie…
I jeszcze jedna sprawa. Za rok będziemy obchodzić 150 rocznicę Objawień maryjnych w Gietrzwałdzie. To jedyne w Polsce objawienia maryjne oficjalnie uznane przez Kościół katolicki, które miały miejsce od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Matka Boża ukazywała się na przykościelnym klonie ok. 160 razy i rozmawiała z dziewczynkami po polsku (w gwarze warmińskiej). Po polsku! Wzywała do pokuty, nawrócenia i odmawiania Różańca. Tam pielgrzymki powinny 'walić drzwiami i oknami’! Tymczasem wydaje się, trochę zapomnieliśmy o tym miejscu i o tych objawieniach. Rzadko się o tym mówi. Ludzie jeżdżą do Lourdes, do Fatimy, do Guadelupe. Tymczasem mamy Gietrzwałd! To miejsce powinno być bardzo ważne. Drugie po Jasnej Górze. A może nawet pierwsze! Tam Maryja była i po polsku mówiła! Najbardziej mnie to ujęło, poruszyło i wzruszyło… To pokazuje że Maleńka Miriam pragnie być blisko nas. Pragnie być naszą najczulszą MAMĄ.”
Wystarczy. Tańczę bardzo.
ZE MNĄ
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
Chcę coś powiedzieć, ale nie mogę. Z moich ust i serca wydobywa się tylko cichy jęk. Jezus przytula policzek do mego policzka i szepcze z czułością:
„Ciii, Moja słodka. Ciii… Nie musisz nic mówić. Ja wiem. Wiem. I jestem z tobą. Kto ci pomaga, Mi pomaga, kto ciebie uszczęśliwia, Mnie uszczęśliwia, kto ciebie raduje, Mnie raduje. Kto ciebie rani, Mnie rani, kto cię upokarza, Mnie upokarza, kto ciebie krzywdzi, Mnie krzywdzi.”
„Myślę, że jeśli ktoś tak robi, robi to niechcący…”
Jezus mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.