Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem.
„Otwórz oczęta, bądź uśmiechnięta, mimo, że boli” – muci moje serce.
Rozmyślam… Tęsknię za Umiłowanym moim. Tęsknię za moim Oblubieńcem! Pragnę by już wziął mnie na Rączki. Owszem, żyję na ziemi, mam swoje plany i marzenia. Ale najwiekszym moim marzeniem jest zobaczyć Umiłowanego mojego. Zobaczyć Go twarzą w twarz! Zobaczyć Go takim jakim jest! Bez żadnych osłom! Zobaczyć Jego Uśmiech… Najcudowniejszy! Najśliczniejszy! Promienny i czysty! Gdy pomyślę, że całą wieczność będzie się we mnie patrzył z takim uśmiechem, a ja w Niego… serce się raduje i do NIEGO rwie! Dzień mojej śmierci będzie najradośniejszym, najpiękniejszym dniem w moim życiu.
„Zaprowadź mnie tam, gdzie powrotu nie ma. Gdzie ustaje wiara, spełnia się nadzieja. Gdzie Światłością pachnie każdy skrawek Nieba, bo ją na swój obraz Miłość wylewa.”
Uwielbiam tę pieśń….
Kategoria: (NIE) MOJE MYŚLI
W NIEBIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z czułością.
„Jak jest w Niebie, kochany mój Jezu? – pytam i nie czekając na odpowiedź Oblubieńca, szepczę:
„Myślę, że jest tam bardzo wesoło. Radośnie! Skoro tam wszyscy są szczęśliwi to muszą być radośni. Prawda?”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie!
„O mój Jezu, Jezu Chryste!
Moje Szczęście wiekuiste!
Kocham, pragnę, wielbię Ciebie.
W Tobie dobrze mi jak w Niebie!” – wyrywa mi się prosto z serca.
„O! I nawet do rymu jest!” – śmieję się radośnie.
„I wszystko jest prawdą!”-szepcze Jezus ogniście. Zbliża twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka. Zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
„Jam jest Twoja.
Twa maleńka.
Ty mnie niesiesz na Swych rękach.
Ty do SERCA mnie przytulasz.
I Miłością Swą otulasz!”
Uśmiecham się do Jezusa uradowana!
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Ciągle tańczymy!
Z UFNOŚCIĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną.
Patrzę w oczy mojego Oblubieńca.
„Jezu mój kochany!”
Wyciągam rękę i dłonią dotykam Jego policzek i głaszczę go z czułością…. Jezus ujmuje moją dłoń w Swe dłonie i ją całuje. Całuje słodko i namiętnie.
„Jezu mój! Nie wiem co mnie dziś czeka. Jak co dzień rano staję przed niewiadomą. Ale ufam Tobie!”
Przytulam się do SERCA Najdroższego. Wtulam się w Nie. I tańczę! Tańczę z ufnością, że Jezus wie co robi. Że wszystko jest po coś.
MIŁOŚĆ OTWIERA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z czułością. Zbliża twarz do mego serca i je całuje. Całuje delikatnie, z tkliwością.
„Boli jeszcze?”
Uśmiecham się do Umiłowanego.
„Nie. Już nie…”
„Chcesz o tym porozmawiać, Moja słodka?”
„Dzięki, kochany mój Jezu, ale nie… Nikomu o tym nie mówiłam, a Ty wiesz, bo widziałeś. Dziękuję, mój słodki, ale nie…”
„Rozumiem, najmilsza. Ale gdybyś tylko chciała, to jestem” – szepcze Jezus ogniście i patrzy we mnie z wielką miłością. Ta miłość mnie rozbraja. Otwiera mnie. Zaczynamy rozmawiać. Rozmowa jest bardzo intymna. Nie będę jej tutaj opisywać. Poza tym mam serce zajęte czym innym, o wiele ważniejszym. I tańczę bardzo. Tańczę za moje Dzieci.
WYJĄTKOWA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z miłością. Wie, że moje serce jest obolałe. Wie dlaczego. Wie, że jestem bardzo zmęczona.
„Odpocznij we Mnie, najmilsza Moja.”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca z trudem. Odpoczywam w Umilowanym…
„Opowiedz, maleńka Moja, jak zamawiałaś buciki.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Wczoraj pojechałam ze skierowaniem od ortopedy zamówić buty ortopedyczne. Pan, który te zamówienia przyjmuje, zmierzył mi stopy, wypytał o sprawy techniczne. I w końcu pyta:
-A jaki kolor?
– Czerwony.
Potem znów pyta o jakieś techniczne rzeczy. I znów pyta:
– A jaki kolor?
– Czerwony.
Potem zaczęliśmy rozmawiać o czymś innym. I pan znów pyta:
-To jaki kolor?
– Czerwony!
Pan zaczyna się śmiać!
– A mogę wiedzieć dlaczego?
– Bo lubię. Podobają mi się! – śmieję się.
– I koniec tematu! – smieje się pan.”
Uśmiecham się do Umiłowanego.
„Może mało osób wybiera ten kolor. Może dlatego tak dopytywał i dziwił?”
„Jesteś wyjątkowa!”
Śmieję się radośnie.
„Na to wygląda!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Caluje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczę w Jego pocałunkach.
O MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały.
„Opowiedz mi o Sobie, kochany.”
„Jam jest Miłość. Miłość Przedwieczna. Miłość Nieogarniona. Miłość Szalona.”
„Wiem!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Skąd wiesz?”
„Znam Cię… Widzę! Doświadczam tej Miłości! Miłości Przedwiecznej, Nieogarnionej i Szalonej!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie!
„Znasz Mnie!” – szepcze z zachwytem.
„To znaczy poznaję…”
Jezus przerywa mi gwałtownie! Zamyka mi usta pocałunkami.
„Znasz Mnie!”
„No… tak.”
„I chcesz, żebym ci o Sobie opowiadał?”
Uśmiecham się do Umiłowanego z czułością.
„Uwielbiam gdy mi o Sobie opowiadasz! Gdy mówisz o Swojej Miłości, oczy Ci nią błyszczą!”
„Opowiedz Mi o sobie, maleńka Moja.”
„Kocham Cię!”
„Wiem! Widzę i doświadczam twojej miłości. Znam cię.”
„I chcesz, żebym Ci o sobie opowiadała?”
„Uwielbiam gdy Mi o sobie opowiadasz! Gdy mówisz o swojej miłości, oczy ci nią błyszczą!”
Uśmiecham się do Jezusa uradowana! Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
ADEKWATNIE DO SYTUACJI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś.
„Wczoraj za ostro zareagowałam…”
„Dlaczego za ostro? Adekwatnie do sytuacji.”
„Mogłam łagodniej. Jak Ty.”
„Pamiętaj, maleńka Moja, że Ja nie zawsze byłem łagodny.”
Uśmiecham się do Umiłowanego nieśmiało…
„Tak, ale ja Cię znam jako łagodnego, cichego i pokornego…”
„Gdy żołnierz uderzył mnie w twarz, spytałem dlaczego Mnie bije. Zareagowałem adekwatnie do sytuacji.”
„Tak.”
Jezus patrzy mi w oczy i ja patrzę w oczy umiłowanemu mojemu. Rozumiemy się bez słów.
A teraz tańczymy bardzo. Mój Oblubieniec i ja. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.
KARMIĆ MIŁOŚCIĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko…
Widzę obraz. Jesteśmy w moim kościele parafialnym. Jezus trzyma mnie za rękę i prowadzi do ołtarza. Podchodzimy do tabernakulum. Jezus otwiera je. Wyjmuje Hostie ze Swego Serca i wkłada je do tabernakulum. Zamyka je. Obraz znika.
„Jestem Pokarmem, maleńka Moja.”
„Tak! Żywisz mnie Sobą. Odżywiasz. Właśnie! Od-żywiasz! Żebym żyła! Jesteś Chlebem!”
Jezus patrzy mi w oczy z miłością. A mi wyrywa się prosto z serca:
„Co mogę dla Ciebie zrobić, mój słodki?!”
„Trwaj we Mnie jak Ja trwam w tobie. I bądź pokarmem dla innych. Karm ich Moją miłością, jak do tej pory.”
„Bardziej pragnę! Bardziej!”
„Moja słodka!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Namiętnie, ogniście i słodko. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
O PAMIĘCI I PODZIWIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z trudem.
„Wczoraj o czymś rozmawialiśmy, ale nie pamiętam o czym. Zapomniałam…”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Ja pamiętam, maleńka Moja. Nie martw się.”
„A notka?”
„Ja pamiętam i jak będzie trzeba to ci przypomnę.”
„A, to spoko!”
Kładę głowę na SERCU Najdroższym. Rozmyślam…
„Wiesz, wczoraj umiesciłam na Facebooku filmik jak maluję. Nie lubię się pokazywać, uzewnętrzniać, ale niestety czasem muszę. Wolę pokazywać już namalowane obrazki.”
„Dlaczego nie lubisz pokazywać jak malujesz, Moja słodka?”
„Nie chcę wzbudzać litości.”
„Litości?! Raczej budzisz podziw.”
„Podziw?”
„Podziw, że z taką chorobą i przy tak dużych ograniczeniach fizycznych tak pięknie malujesz.”
„Ale to tylko dzięki Tobie!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Właśnie!”
Patrzę Jezusowi w oczy zdziwiona! Na mojej twarzy pojawia się… najpierw nieśmiały, potem coraz większy i większy, szeroki uśmiech! Promienny uśmiech! Patrzę w Jezusa rozpromieniona cała. I On we mnie patrzy. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
ZAWSZE JEST ZE MNĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością i bólem.
„Będziesz wiele cier…”
Przerywam Jezusowi gwałtownie! Zamykam Mu usta słodkim pocałunkiem i szepczę z mocą:
„Będę. Dla Ciebie, Jezuniu mój słodki, wszystko. Dla Ciebie i dla moich Dzieci. Ale sama nie dam rady. Pomóż mi, bądź ze mną, prooo…”
Tym razem Jezus mi przerywa! Obsypuje pocałunkami jak deszczem! Całuje mnie. Caluje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Namiętnie, ogniście i słodko. Caluje i szepcze żarliwie:
„Maleńka Moja, Ja zawsze jestem z tobą. I z tobą cier…”
Przerywam Jezusowi pocałunkami. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy.